Rozdział 4
*Charlie*
Rzuciłem propozycję, a ona wybuchła śmiechem. Nie wiem dlaczego też się dławiłem powietrzem. Gdy po dobrych pięciu minutach się uspokoiliśmy usiadła po turecku na przeciwko mnie.
- Dobra, ale ty zaczynasz - wyszczerzyłem się na jej odpowiedź. Zgodziła się?
- Oke - zastanowiłem się szybko i pocałowałem jej dłoń. Widziałem jak się rumieni pod światłem księżyca. Nachyliła mnie i cmokneła mnie pod uchem. Strzeliłem banana i cmoknąłem ją w udo. Wystawiła mi język i pocałowała mnie przy kącikach ust. Wyprostowałem się i moje wargi dotkneły jej odkrytej skóry na ramieniu. Czułem jak jej oddech staje się szybszy i bardziej nieregularny. Cmokneła mnie w czoło, a ja się nachyliłem i przytulając blondynkę mocno do swojego torsu zacząłem składać mnóstwo pocałunków na jej szyi, gdzie był jej słaby punkt.
*alex*
dostałam sms-a o leo czy chciałabym sie spotkać ale postanowiłam na to nie reagować, przykro mi ale umówiłam się z james'em i jakoś nie wiem.W jego pokoju siedziała maddie
- czesc masz czas pogadac - zpytalam a ona sie uśmiechneła -pewnie siadaj - powiedziala a ja usiadlam obok i wbiłam sobie paznokcie w kolano- posłuchaj zakochałam się w kims ale jak z nim bede to zranie kogos innego -powiedzialam na jednym wdechu a ona powiedziala - posluchaj ja nie wiem co ci powiedzieć mysle ze skoro go kochasz to powinnas spróbować nigdy nie uszczesliwisz wszystkich pamiętaj o swoim szczęściu - skonczyls sie malowac i wstala i mocno mnie przytulila Wyszlam z tego pokoju jeszcze bardziej zdenerwowana . Usiadłam na łóżku i tak pogrążyłam się we śnie ze zasnęłam
*Lisa*
Wiedział co zrobić, by wywołać u mnie gęsią skórkę. Spryciarz jeden. Odchyliłam szyje, a on wsunal reke pod moja koszulke. To sie zle skonczy...
Przestan! Natychmiast! Masz szanse! Nie daj sie. Jutro opuscisz to miejsce, jego... Mozesz utrzymywac z nim kontakt, ale nie mozesz sie zakochac. Nie mozesz!
Tyle, ze... jusz za pozno...
Nie potrafiam tego zatrzymac.
- To teraz ja - usmiechnelam sie niesmialo i wpilam sie w jego usta. Matko, nie potrafie przestac. Oddal pocalunek. Nie powiem. Ucieszylam sie.
- Kto wygral? - zapytal odrywajac sie. Nie powiem chcialam by tego nie robil.
Zanim zdazylam odpowiedziec moja komorka zaczela dzwonic.
CZEŚĆ \
długo nas nie było ale juz racamy i mamy nowe pomysły
ten rozdział jest krótki ale następny bedzie długi obiecujemy
Siemanko :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz