wtorek, 16 sierpnia 2016

Lisa otworzysz?

*Lisa*
- Przepraszam Charlie. Przepraszam - zjechałam po ścianie i zaczełam płakać.
Usłyszałam brzdęk i uniosłam zapłakaną twarz.
- Lisa - podszedł do mnie i pomógł mi wstać jednocześnie mnie przytulając. On jest tak kurewsko słodki.
- Charlie... Ja ja Cię kocham. Nie chciałam by to się stało. Masz tysiące miłych, pięknych, zabawnych fanek, więc nie robię sobie nadziei. Przepraszam - wychlipiałam.
- Lisa ale to ty jesteś najmilszą,najpiękniejszą i najzabawniejszą ze wszystkich dziewczyn na tej planecie i w całym układzie słonecznym. Zanim mnie opuściłaś byłem szaleńczo w tobie zakochany. Nadal jestem.
* Alex *
siedziałam na kolanach chlopaka i bylo mi tak dobrze, czułam się bezpiecznie i tak błogo.
- o czym tak myslisz - glos leo wyrwal mnie z zamyslen
- o tobie - zaśmiałam sie a na usta chlopaka wkradl sie usmiech
-a czemu moja osoba zaprząta ci twoją śliczną głowe - tak bardzo sie za nim stęskniłam. Uwielbiałam sie do niego przytulac. Ale zaraz to juz wszyscy wiedzą 
- dobra teraz ja mam pytanie, jak sie czujesz wiedząc że najprawdopodobniej jesteś jedyną osobą na świecie która ma tyle dziewczyn -wyszczerzyłam sie a on mnie leciutko podniósł i usiadl sobie wygodniej.
- cudownie ponieważ czysto teoretycznie ty tez nią jesteś -powiedzial i położył swoje ręce na moich plecach. 
- wiesz ze ja się zakochalam w tobie rok temu, choc nie znalam cie tak bardzo
I wtedy poczulamwargi leo na swoich ustach po raz drugi dzisiaj cudowne uczucie. Czulam jego miętowy oddech na szyji, poczułam ze robi mi malinke i cicho jęknęłam. 
- alex przez cały rok myslalem tylko o tobie, mialem nadzieje ze do mnie wrocisz- szepną a ja się rozplakalam 
-to był ciężki rok ale teraz jestem tu z tobą- odpowiedzialam równie cicho a on sie uśmiechną.
- dzieciaki obiad - krzyknela mama bruneta a ja się zasmialam bo zaczęło mi burczec w brzuchu 
- jestem glodna - wyszczerzylam sie 
- to był twój brzuch - spytał zdziwiony 
- myślałem ze biegnie stado koni - zaśmiał sie a ja wstalam z jego kolan
- chyba raczej stado słoni - usłyszałam kogos glos za sobą wiec się odwrocilam 
- lisa to nie bylo śmieszne - powiedziałam i tupnelam nogą a oni calą trójką zaczeli sie chichrac

*Charlie*
- Nadal jestem - przyznałem. Nie sądziłem że mnie kocha. No bo kto by chciał chłopaka, który jest sławny i ma mało czasu? 
Nachyliłem się nad nią i złożyłem pocałunek na jej ustach. 

2 tygodnie później❤❤❤

- Lisa! Choć szybko - zawołałem. Do salonu weszła uśmiechnięta blondynka. 
- Coś się stało? - usiadła mi na kolanach.
- Niedługo masz urodziny. Postanowiłem zabrać Cię w Bieszczady ale nic nie mówmy alex i leondre oni nie  muszą o tym wiedzieć - zaśiałem sie a dziewczyna rzuciła mi sie na szyje

*Leondre*
Przez te dwa tygodnie cały czas widywałem się z Alex po moich próbach i nagraniach a potem chodziliśmy na długie spacery.Była godzina 8 wieczorem kiedy kierowałem sie w strone skate parku
- leo ale ty wiesz że ja nie umiem jeździć na desce prawda - spytała i mocniej chwyciła moją ręke
- to cie nauczę - zaśmiałem sie i pociagnąłem ją dalej. Weszliśmy na pustą rampe, nie żeby było pełno ludzi bo byliśmy sami. Przez pare minut pokazywałem dziewczynie jak sie utrzymać i jak nią mniej wiecej kierować. Bardzo szybko załapała o co chodzi i chociaż pare razy sie wywróciła, wstawała dalej i dalej jechała. I nagle się wywaliła a deska pojechała dalej
- Alex - krzyknałęm i podbiegłem do dziewczyny
- wszystko w porządku - uśmiechnęła się a mi ulżyło, a potem wszystko stało sie tak szybko ona się do mnie zbliżyła i pocałowała moje usta. Nie miałem pojecia jak to sie stało ale znowu ją całowałem.
- Alex jestes miłością mojego życia i chce żebyś ze mną była już zawsze ale na razie zrobie wszystko zeby to były twoje najlepsze wakacje dlatego lecimy w Bieszczady - szepnąłem a ona sie we mnie wtuliła i kiwnęła twierdząco głową
- no to lecimy - zaśmiałem sie a ona razem ze mna

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie po długiej nieobecności wbijamy do was z nowym rozdziałem. Brak rozdziaów był spowodowany brakiem weny, niestety ale też brak czasu no bo jak doskonale wiecie i ja i gabi mamy swoje blogi oprócz tego i ciężko jest to ogarnąć no ale już jesteśmy i postaramy sie dodawać regularniej ;*
Wyjazd w Bieszczady był całkowitym przypadkiem równie dobrze mogły to być karaiby tak jak było w planach na początku ;p Mam nadzieje że mio spędzacie wakacje i zostaniecie z nami ;*
Postaramy sie żeby następne rozdzialy były dłuższe

sobota, 23 lipca 2016

Łazienka i te sprawy

Lisa* - Charlie ja, ja... - zaraz mnie rozsadzi. Zlustrowałam go spojrzeniem i przygryzłam warge. Nie wytrzymam - ja... - podbiegłam do niego i wpiłam się w jego usta tak mocno, że prawie się przewrócił do tyłu i odrywając się od niego pobiegłam szybko na górę i zamknełam się w łazience. Ciuchy włożyłam na stertę innych ubrań i odkręciłam wodę. Ona spływa po mnie i mnie uspokaja ale co z Charliem
LEO
- mamo poznaj Alex - powiedziałem i sie uśmiechnąłem a mama mocno przytuliła dziewczynecześć
-alex ja jestem Victoria - powiedziała moja mama a dziewczyna była sparaliżowana
- miło mi panią poznać - usłyszałem po chwili i sie uśmiechnąłem  
- mnie również - oznajmiła moja mama i po raz drugi przytuliła dziewczyne a ja ją pociagnąłem za ręke i poszliśmy do mnie. Usiadłem na łózku a dziewczyn obok mnie. Zmieniła sie bardzo włosy jej ściemniały a oczy nabrały bardziej zielonego koloru. Nachyliłem sie lekko nad nia i pocałowałem jej usta
Alex
poczułam usta leo na swoich i szybko oddalam mu pocalunek. Było tak cudownie
Podniosłam się z mojego miejsca i usiadłam chlopakowi na kolanach i poczulam ze sie uśmiecha.
- leo zrobić wam cos do picia - uslyszalam glos pani victori wiec oderwalam sie od chlopaka i czerwona jak burak ukrylam twarz w zagłębieniu szyji chlopaka
- nie mamo - odpowiedział i zaczelismy sie smiac
LISA
Wyszłam z łazienki w szlafroku i skierowałam się w stronę łóżka. Matko... Ale burczy mi w brzuchu... Ale zaraz, przecież na dole jest Lenehan. I co ja mam teraz zrobić? Przecież rozmowa z nim i tak mnie nie ominie. Ostrożnie zeszłam po schodach i stanęłam na przeciwko lodówki. Wtedy do pomieszczenia powolnym krokiem wszedł Charlie, a ja głośno przełknęłam ślinę.
-  Lisa... - zaczął niepewnie i stanął naprzeciwko mnie patrząc mi w oczy. 
- Przepraszam - wyszeptałam i pobiegłam do sypialni zamykając się w niej na klucz. Dlaczego uciekam?
- Lisa otwórz te cholerne drzwi!

cholera to ty ? !!!

*Lisa*
Co pamiętam? Zadzwoniła ciocia. Okazało się że za półtorej godziny mam samolot. Wtuliłam się w  niego. Spędziliśmy tak część czasu. Chciałam z tam tąd wyjść, ale złapał mnie za nadgarstek i pocałował. Byłam w szoku. Gdy się ode mnie oderwał od razu wybiegłam z jego domu. Charlie, dlaczego?



Zauważyłam wolne miejsce i usiadłam po stronie okna koło jakiejś marchewkowowłosej okularnicy .Włożyłam słuchawki i puściłam pierwszą lepszą wylosowaną piosenkę. Airplanes. Wsłuchałam się w każde słowo. Pod koniec utworu pojawiła się stewardessa. - Witamy i dziękujemy za wybranie naszej lini lotniczej. Startujemy za 5 min. Prosimy o zapięcie pasów. Wraz z zakończeniem piosenki wyjełam słuchawki. Zaraz mam mp3, a gdzie moja komórka? O cholera.... Została u Charliego. Zaraz, ja mam tam jego numer, jedyny kontakt z nim... Nie...
- Hej, jestem Ruth - usłyszałam koło siebie i się uśmiechnęłam
- Hej, ja Lisa - podałyśmy sobie ręce.
- Jesteś z Californii? - zapytała cicho. Widać, że jest dość nieśmiała i skryta w sobie.
- Tak, właśnie wracam od cioci, a ty?
- Lecę do przyjaciółki. Jestem z Port Talbot - gdy to powiedziała, coś sobie przypomniałam. Nie pożegnałam się z Alex!
ALEXIS
Po rozmowie z dziewczyną, postanowiłam ze musze sie spotkac z Leo. Szybko wyciągnęłam telefon i napisałam chlopakowi sms-a . Chwilę później bylam juz w parku i przemierzałam alejki aby dojść do pięknej fontanny. Usiadłam na jednej z ławek i czekałam aż w końcu go zobacze. Nagle jak na zawołanie ujrzałam bruneta. Wyglądał tak cudownie i cały czar prysł i na jego szyje rzuciła się jakas blondynka a on ją pocałował. Szybko wstalam i wybiegłam z parku. Doskonale wiedziałam gdzie biegne i chwile później stałam pod domem Lisy. Zapukalam do drzwi i otworzyla mi jakas kobieta
- dziendobry czy jest moze lisa - zpytalam próbując opanowac drżenie głosu a kobieta sie zasmucila
-kochanie Li wróciła do Californi - powiedziała kobieta a ja rozbeczałam się jak małe dziecko.

*Charlie*

Nie rozumiałem. Zauroczyła mnie, do szaleństwa. Pocałowałem ją. Było dobrze.
A teraz?
Siedze u siebie na kanapie i mam włączony telewizor. Nie ma jej. Uciekła i wyjechała. Czy jeszcze ją zobaczę?

1 rok później...
*Charlie*
- Kocham Cię Charlie - wyszeptała mi do ucha, a ja się uśmiechnełem.
Przytuliłem ją mocno i zrobiono nam zdjęcie. 
- Następna - wyszczerzył się Mike. Ah, ten ochroniarz. Podeszła do mnie wysoka, smukła blondynka o zielonych oczach, a serce mi staneło na kilka sekund. Trwa M&G. Jest Leo. Jestem ja. Jest Mike. Ale przede wszystkim jest ona. Lisa.
Leo 
Zobaczylem ze charlie podniósł i okręcił wokół własnej osi pewną piękna blondynke. A potem cos do niej szepną a dziewczyna zaczęła płakać i do mnie podbiegła 
- jest tu Alex - zpytala przytulajac mnie s ja zrozumialem czemu charlie sie tak przeją to Lisa 
- nie mam pojecia ale ty jestes boze co sie dzialo z tobą a zresztą idz do naszej garderoby pogadamy pozniej- skonczylem i puściłem blondynke która pobiegla tam gdzie jej powiedziałem 
Nagle poczulem ze przytula mnie jakas dziewczyna spojrzalem na nią i ujrzalem
- alex ????

*Charlie*
- Jeszcze raz dziękujemy - po tych słowach leo i alex poszli do sali prób, a ja do garderoby, gdzie czekała na mnie blondynka. 
- Ja też Melody - wyszeptała i dała mi całusa w policzek. Tylko w policzek...
- Zaraz zamykają budynek - powiedziałem nieco zachrypnięty po koncercie.
- Charlie... Jest sprawa.... Moja ciocia wyjechala nie mowiac nikomu. I ten... Nie mam klucza...
- W takim razie zostajesz u mnie - zdecydowalnie - masz mi cosik do wyjasnienia.

Leo

Po koncercie udalem sie do sali prób a tam mocno przytuliłem do siebie dziewczyne
- czemu nie dzwonilas -zpytalem smutny siadając i ciągnąc ją tak ze usiadla mi na kolanach .
- balam sie ze po tym jak przeszliscie bgt nie bedziesz chciał się ze mną widywać 
Nie moglem w to uwierzyc 
- obiecaj ze juz więcej nie odejdziesz -poprosilem a ona szspnela obiecuje i pocalowala mnie w policzek a potem sie zarumienila. Jejku ona jest taka niesmiala. Nagle drzwi sie otworzyly i staną e nich ochroniaz 
- leo zamykamy juz wiec musicie isc - powiedzial a ja tylko kiwnąłem głową i wyszedlem ciągnąc dziewczyne za reke.

*Lisa*
Charlie zamknął za sobą drzwi swojego pokoju.
- Przepraszam, że mósisz spać ze mną, ale mama wyjechala do cioci Marry na dwa tygidnie i zamkneła swój pokój i gościnny zabierając klucz - wyjaśnił. Nie miałam mu tego za złe. Wręcz przeciwnie. Cieszyłam się w duchu jak głupia. 
- Spokojnie. Dziękuje że pozwoliłeś mi zostac. Jestem glodna, wiec zrobie nam kolacje a ty biegiem phd prysznic, bo potem ja ide - popatrzył na mnie wzrokiem pedofila - nie nie naraz. Co z tego ze bedzie szybciej. Osobno i bez dyskusji. Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach. Przygotowałam tosty. Nagle uslyszalam skrzypabie schodow. Odwrocilam sie i zamarlam. Dresy. Tylko i wylacznie. I on. I jego oczy. I jego usta.

Leo 
Szybko weszlismy do mnie do domu a dziewczyna zdjela buty .
Nie zdejmuj butow - powiedzialem a ona tylko sie uśmiechneła i weszla na schody 
- najpierw przywitamy sie z moją mamą i braciszkiem jak jest

*Charlie*
- Lisa teraz ty - uśmiechnąłem się pogodnie.
- Charie, ja... Ja...


Ka BUMMMMM
jest już nowy rozdzialik a 6 jest w trakcie pisania
Więć tak żyjemy i mamy sie dobrze, troche czekaliście ale już jest ;*
DO NEXTA aniołki ;* ;* ;3

wtorek, 19 lipca 2016

Rozdział 4

*Charlie*

Rzuciłem propozycję, a ona wybuchła śmiechem. Nie wiem dlaczego też się dławiłem powietrzem. Gdy po dobrych pięciu minutach się uspokoiliśmy usiadła po turecku na przeciwko mnie.
- Dobra, ale ty zaczynasz - wyszczerzyłem się na jej odpowiedź. Zgodziła się?
- Oke - zastanowiłem się szybko i pocałowałem jej dłoń. Widziałem jak się rumieni pod światłem księżyca. Nachyliła mnie i cmokneła mnie pod uchem. Strzeliłem banana i cmoknąłem ją w udo. Wystawiła mi język i pocałowała mnie przy kącikach ust. Wyprostowałem się i moje wargi dotkneły jej odkrytej skóry na ramieniu. Czułem jak jej oddech staje się szybszy i bardziej nieregularny. Cmokneła mnie w czoło, a ja się nachyliłem i przytulając blondynkę mocno do swojego torsu zacząłem składać mnóstwo pocałunków na jej szyi, gdzie był jej słaby punkt.

*alex*
dostałam sms-a o leo czy chciałabym sie spotkać ale postanowiłam na to nie reagować, przykro mi ale umówiłam się z james'em i jakoś nie wiem.W jego pokoju siedziała maddie
- czesc masz czas pogadac - zpytalam a ona sie uśmiechneła -pewnie siadaj - powiedziala a ja usiadlam obok i wbiłam sobie paznokcie w kolano- posłuchaj zakochałam się w kims ale jak z nim bede to zranie kogos innego -powiedzialam na jednym wdechu a ona powiedziala - posluchaj ja nie wiem co ci powiedzieć mysle ze skoro go kochasz to powinnas spróbować nigdy nie uszczesliwisz wszystkich pamiętaj o swoim szczęściu - skonczyls sie malowac i wstala i mocno mnie przytulila Wyszlam z tego pokoju jeszcze bardziej zdenerwowana . Usiadłam na łóżku i tak pogrążyłam się we śnie ze zasnęłam


*Lisa*

Wiedział co zrobić, by wywołać u mnie gęsią skórkę. Spryciarz jeden. Odchyliłam szyje, a on wsunal reke pod moja koszulke. To sie zle skonczy...
Przestan! Natychmiast! Masz szanse! Nie daj sie. Jutro opuscisz to miejsce, jego... Mozesz utrzymywac z nim kontakt, ale nie mozesz sie zakochac. Nie mozesz!
Tyle, ze... jusz za pozno...
Nie potrafiam tego zatrzymac.
- To teraz ja - usmiechnelam sie niesmialo i wpilam sie w jego usta. Matko, nie potrafie przestac. Oddal pocalunek. Nie powiem. Ucieszylam sie.
- Kto wygral? - zapytal odrywajac sie. Nie powiem chcialam by tego nie robil.
Zanim zdazylam odpowiedziec moja komorka zaczela dzwonic.


CZEŚĆ \
długo nas nie było ale juz racamy i mamy nowe pomysły
ten rozdział jest krótki ale następny bedzie długi obiecujemy
Siemanko :*

sobota, 9 lipca 2016

Rozdział 3

*alexis*
Dzisiaj był ten dzień kiedy musiałam iśc do kina z tym james czy jak mu tam było
Wstałam z łóżka i podeszłam do lustra zobaczyłam że po raz pierwszy od wielu miesięcy wstałam szczęśliwa.Mam Lise i Leo i chyba Charliego .Ubrałam czarne krótkie spodenki i szarą koszulke a potem ubrałam buty, wziełam telefon i zeszłam na dół. W kuchni siedział mój starszy brat i mam
- Czesć młoda - usłyszałam od niego
- No siema stary - zaśmiałam sie i przybiłam mu piątke a mama sie zaśmiała .
Wdałam sie w interesująca rozowe z bratem kiedy dostałam sms
od leo 
siema, chcesz się może spotkać 
do leo 
chciałabym ale nie moge , umowiłam się do kina 
od leo 
z kim ?? 
do leo 
a co zazdrosny :D z jakims chłopakiem 
od leo 
ok miłego dnia ;) 
do leo 
może po kinie ??
od leo
zastanowie się ;P
do leo 
a nie czekaj tam jest błąd 
Masz być o 15 pod galerią 
od leo 
Do zobaczenia mała
Przeczytałam i schowałam a potem zaczęłam pałaszować tosty z nutellą . Przez całe śniadanie Matthew się na mnie patrzył podejrzliwie.
- Dzieciaki ja ide do pracy mam nadzieje, że nie rozwalicie domu - zasmiała się nasza rodzicielka i czym prędzej wybiegła z domu . Już chciałam dokończyć mojego tosta kiedy usłyszałam
- młoda idziesz gdzieś- zapytał moj brat i napił sie soku
- ta ale dopiero na 19 - odparłam i podałam bratu talerz a on schował go do zmywarki
-A może chciałabys pojechać ze mną i z Madelaine do babci ?? - zpytał a ja się uśmiechnełam i pokiwałąm głową na tak. Bardzo lubie Maddie i nawet się za nią stęskniłam.
-A kiedy przyjechała i na ile - zpytałam bo doskonale wiedziałam że maddie jest francuską .
- Na stałe przeprowadza sie tu i zamieszka ze mną - powiedział a ja nie zczaiłam o co chodzi
- jak to z tobą że tutaj ? - zpytałam zdziwiona a mój brat sie tylko uśmiechnał i kiwnął głową przecząco.
Potrzebowałam sporo czasu zanim ogarnęłam że mój brat sie przeprowadza !!!
W moich oczach pojawiły się łzy i szybko podeszłam do brata i go mocno przytuliłam
- Nie chce cię stracić - powiedziałam przez łzy a on mocno mnie objął i powiedział
- nigdy mnie nie stracisz po prostu bede mieszkał troche dalej, ale jak bedziesz miała problem albo jak bedziesz czegoś potrzebować to zawsze możesz na mnie liczyć - a potem pocałował mnie w czoło .
Nagle zadzwonił dzwonek i drzwi się otworzyły, a potem stanęła tam dziewczyna o rudych włosach i brązowych oczach
- Maddie - krzyknął mój brat i szybko do niej podbiegł a potem okręcił ja pare razy wokół własnej osi . Po czym postawił ją na ziemie i pocałował a ja zaczęłam sie śmiać . Dziewczyna do mnie podbiegła i mocno przytuliła a ja ją objełam
- fajnie cie widzieć alex - powiedziała dziewczyna i sie uśmiechnęła
- ciebie też ruda - odparłam i zrobiłam śmiesznal mine .
- Dobra ale komu w droge temu czas dziewczyny pamiętajcie że przed nami prawie 3 godziny w samochodzie - odparł mój brat i otworzył drzwi do domu przed nami .
Po 20 minutach jechaliśmy już do babci, ciesze się ze ją znowu zobacze. Bardzo się za nia stęskniłam .
włożyłam do uszu słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki a potem zasnęłam .
-Alex -usłyszałam szept dziewczyny
- dojechaliśmy- zpytałam sennie
- nie jedziemy dopiero godzine ale idziemy do sklepu chcesz coś - zpytała się szepnęłam tylko cokolwiek i zasnęłam.
- ALEX EX EX EX - krzyknał moj brat ... czy on sie nie boi śmierci do cholery, popatrzyłam na niego groźnie a on tylko wyciagnął mnie z samochodu i zaczął mną kręcić, a kiedy mnie postawił poprostu sie wywaliłam
- Matt gdzie ty masz mózg mogłam złamać dupe - krzyknęłam ze śmiechem a on gdy usłyszał mój tekst zaczął się turlać ze śmiechu po ziemi koło mnie
Nagle z domu wyszła starsza kobieta koło 60 , miała piękne siwe włosy i ciepłe oliwkowe oczy
-BABCIA - krzyknęłam i podbiegłam do kobiety, która tylko się z nas śmiała ale mocno mnie przytuliła mnie i Matthewa który szybko znalazł sie przy nas.
- dzieciaczki jak miło was widzieć -kobieta nas mocno uściskała i nagle Matt podszedł do zarumienionej dziewczyny i przyciągnał ją do siebie
- babciu to jest madelaine moja lepsza połówka - zaśmiał sie mój brat a babcia sie uśmiechnęła
- witaj w rodzinie dziecko - usłyszałam z ust kobiety a potem mocno objęła dziewczyne .

*Lisa*

Obudziły mnie poranne promienie słońca. Jest po 5. Dlaczego ja prawie nigdy nie zasuwam firanek? Tak strasznie nie chce mi sie wstawać... Ale zaraz, Jutro wracam do Ameryki. Trzeba ten dzień spędzić z Alexis i chłopakami. Trochę mnie dręczą wyrzuty sumienie, że tak mało czasu spędziłam z ciocią, więc postanowiłam zrobić jej śniadanie. Pewnie jeszcze śpi. Niechętnie ściągnełam z siebie pościel i weszłam do  łazienki z wybranym zestawem. Wziełam chłodny, rozbudzający prysznic i wyszłam z kabiny. Ubrałam się


i rozczesałam włosy. Po chwili namysłu przedłużyłam sobie rzęsy maskarą, zrobiłam perfekcyjne kreski i pomalowałam usta błyszczykiem. Po co mam marnować szminki skoro nie idę na imprezę?
gotowa zeszłam na dół i weszłam do pustej kuchni. Zrobiłam całą masę kanapek i po zjedzeniu trzech z nich oraz wypiciu soku pomarańczowego wybiegłam z domu. Spojrzałam na wyświetlacz swojej komórki. Już jest siódma? Pobiegłam w kierunku domu Alex, ponieważ ona mieszka najbliżej mnie. Zadzwoniłam i nic. Stałam tak jeszcze minute i stwierdziłam, że jej nie ma. Coś mi świta, że się z kimś się umówiła, ale kompletnie nie pamiętam z kim. Tak czy siak kolejny był Charlie.Ale jest wcześnie i może jeszcze spać.A ja wcale nie jestem ciekawa jak wygląda po przebudzeniu i w co jest ubrany.  Pokręciłam przecząco głową. Skąd w ogóle taka myśl mi się nasuneła? Postanowiłam pójś na zakupy do galerii. Tak, sama. Spędziłam tam bite sześć godzin. Trzeba przyznać mój rekord. Jest już po 14. Odłożyłam ciuchy, przywitałam się z ciocią, której śniadanie bardzo smakowało i popędziłam do Charlsa. Byłam już obok jego domu, gdy zauważyłam jakieś pięćdziesiąt metrów ode mnie chłopaka, który uważnie mi się przyglądał. O nie to Kevin. Szedł szybko w moja stronę. Schwałam się za domem chłopaka. Okno! Okno jest otwarte! Wpadła przez nie do środka. Ta jestem włamywaczem. Niestety pech chciał bym źle wylądowała. Próbowałam się podnieść, ale nic z tego. No trudno.
-Charlie? - zawołałam mając nadzieję, że gdzieś tutaj jest.
- Lisa? A co ty tutaj robisz? - zapytał zdziwiony moim widokiem, gdy wszedł do salonu - myślałem, że zamknąłem drzwi.
- Weszłam przez okno - przyznałąam pewnie cała bordowa.
- Nie wnikam. A dlaczego siedzisz na podłodze? 
- Chyba skręciłam kostkę - szepnełam, ale i tak to usłyszał. Chwycił mnie w stylu panny młodej i zaniósł na kanape. Weszłam na twittera i zaczełam przeglądac nowe posty.
- Pewnie kochanie, nie przeszkadzaj sobie. Bo wcale nie musisz mi wytłumaczyć co tutaj robisz - ta, wyczułam sarkazm w słowach nie musisz. Ale zaraz. Wróć! Jak on mnie nazwał?
- Kochanie. Wiem, że nie muszę - cmoknełam go w polik. Blondyn uśmiechnął sie lekko i oddał całusa, tyle,że w skroń. Ja go cmoknełam w nos. Dlaczego? By było zabawnie. On mnie w odpowiedzi... w obojczyk. Spojrzałam na niego oczekując wyjaśnienia.
- Gramy dalej? - zapytał chytrze uśmiechając się pod nosem. Denerwujący jest i to... mi sie podoba. Zaraz mu zmyję tego smilea z twarzy. Nachyliłam się i najszybciej jak potrafiłam cmoknełam go w usta. Uniósł pytająco jedną brew, ale równie szybko cmoknął mnie w miejsce przy dekolcie. Trzeba przyznać, że się speszyłam. Nie chciałam jednak tego pokazywać.
- Śpiąca jestem - wyskamlałam.
Jego mina była bezcenna.
- Nie zboczeńcu, nie mam ochoty - wystawiłam mu język wiedząc o co m u chodzi.
- Nie wiem o czym mówisz kochanie - znowu mnie tak nazwał. Euforia! Uniósł ręce w geście obronnym i wziąwszy mnie na ręce wchodził po schodach na góre, a ja w połowie drogi odpłynełam.
ALEX
Była godzina 16 a my zbieralismy sie właśnie wyjeżdżaliśmy z pod domu babci.
- Polubiła cie - powiedziałam do rudej dziewczyny, która się szczerzyła jak wariatka 
Jechaliśmy i znowu zasnęłam , obuził mnie brat i powiedział że jestemy pod kinem,szybko wysiadłam z samochodu i podeszłam do bruneta, który juz stał.
- to co idziemy - zpytał usmiechając sie a ja pokiwałam głową , gdy weszlismy do srodka chciałam spojrzeć na godzine i zobaczyłam 30 nieodebranych połoncze od Leo 
do leo 
cholera strasznie cie przepraszam ale pojehałam do babci i całkowicie wyleciało mi to z głowy .
Napisałam i schowałam telefon, james jak na gentelmana przystało kupił bilety na jakiś horror
Przez cały film sikaliśmy ze śmiechu i zrozumiałam ze bardzo źle go oceniłam . Po filmie wyszliśmy z kina 
i ciągle żartowaliśmy, chłopak odprpwadził mnie pod sam dom a na pożegnanie sprzedał całusa w policzek.
- ale było zajebiście - powiedziałam i rzuciłam się na kanape ale wylądowałam na czymś twardym i ześlizgnęłam się  na podłogę 
- Matt możesz sie wymieniać śliną z maddie w swoim pokoju - warknęłam a mój brat się zasmiał i pociąhnąl dziewczyne za ręke 
- tylko grzecznie mi tam - dodałam i włączyłam TV

*Lisa*
Obudziłam się jak juz było ciemno. Spojrzałąm na zegar wiszący na przeciwległej ścianie. 23:18. Eh. Przekręciłam się niespokojnie. Ale zaraz. Na czym ja lezę. Gwałtownie się przekręciłam i spojrzałam na Charliego.
- O matko, przepraszam Charlie, niechciałam cię obudzic szepnełam cicho, by nie obudzić reszty domu.
- Spokojnie, reszta mojej rodzinki pojechała na dwa dni do cioci - uśmiechnął się szroko.
- Dałabym ci pospać ale raczej nie usne. Już nie jestem śpiąca - siadłam na nim okrakiem, bo w poprzedniej pozycji było mi niewygodnie. Dopiero po chwili się skapnełam jak to musi wyglądać. Chciałam położyć się obok, ale przytszymał mnie za biodra.
- Skoro nie idziemy spać to może zagramy w grę z salonu?



Witamy po krótkiej przerwie :*
Rozdział 4 już sie pisze i mamy nadzieje że ten wam sie spooba 

poniedziałek, 4 lipca 2016

Rozdział 2

*Leo*
Szedłem do domu powoli, przeciez nigdzie mi sie nie spieszylo . Śmiałem sie z mamą jak nigdy . Po 20 minutach weszlismy do domu a tam uslyszalem moją siostre
- fu nie całujcie się - mama sie zdziwila rownie mocno jak ja .
Otworzylem drzwi i tam zobaczylem ze charlie trzymał dziewczyne za podbrudek a na ziemi leżą brudne waciki . Mama ruszyła do kuchni śmiejąc sie a ja odparlem rozbawiony
- nie przeszkadzajcie sobie.

*Lisa* - Nie przeszkadzajcie sobie - Leo wyraźnie był zdziwiony i...szczęśliwy? Wyszedł z pomieszczenia razem z siostrą, która się głupio uśmiechała. Bardzo mnie ona irytuje. A sądziłam, że dzieci są słodkie.
- Chyba sądzą, że my - blondyn podrapał się po karku. - Musimy mu to wyjaśnić - odsunełam się od Charliego patrząc mu w oczy. Nie chciałam. Wbiegliśmy do kuchni, ale zastaliśmy jedynie rozpromienioną panią Victorię. - To...Od kiedy się znacie? - spojrzała na nas i się nam przyglądała. - To nie tak - zaczełam tłumaczyć - my tylko. - Gdzie Leo? - zapytał Charls. Popatrzyłam zdziwiona na Lenehana. Czy on chce by Victoria myślała, że ja z nim chodzę? Nie, to nie ma najmniejszego sensu. - Poszedł się przejść. Jest prawie siódma, więc może pójdziecie po niego, by nie wrócił za późno? - No dobrze - zgodziłam się , ale najpierw zadzwonię do cioci. Odebrała zdenerwowana już po pierwszym sygnale. Chyba się martwiła. Wyjaśniłam jej wszystko. Pogadała też z mamą Leo i obie uzgodniły, że będe u niego nocować. Tak samo jak Charlie. Ucieszyłam się, że on również zostaje. Naprawdę go polubiłam. - Chodź Lisa, idziemy - właściciel błękitnych tęczówek złapał moją dłoń i splótł nasze palce,po czym oboje wyszliśmy z budynku.
Charls wyciągnął swoją komórkę i wybrał numer Leondre.
- Halo, no hej, gdzie jesteś?
-...
- Okey, zaraz będziemy.
-...
- Tak stoi koło mnie.
-...
- Ta głupio wyszło.
-...
- Co?Nie.Oczywiście, że nie.
-...
- Masz ciekawe zdanie o mnie.
-...
- Pa.
Nacisnął czerwoną słuchawkę, a ja zaczełam się śmiać. Ciekawe jakie zdanie ma o nim Leo.
- Jest w parku, chodźmy - gdy pociągnął mnie za sobą kapnełam się, że przez cały czas mieliśmy splecione palce. To jest mega słodkie. Po upływie dziesięciu minut weszliśmy do parku i staneliśmy koło ogromnej fontanny. I zobaczyliśmy ...
LEO
Szedłem do parku , musiałem przemyśleć wszystko sam . Szedłem zamyslony i poczułem ze ktoś we mnie wleciał i upadłem na ziemie, spojrzałem na osobe i zobaczyłem
- Alexis - zdziwiłm sie widząc dzieczyne poczym dodałem
- fajnie, że wpadłaś - i oboje sie zaśmiaiśmy i wstalśmy z ziemi
- znowu cie wgniotło w ziemie na mój widok - powiedziała i mnie popchnęła tak ze straciłem równowage i wpadłem do fontanny i teraz dziekowałem bogu ze mam wodo odporny telefon.
- Chyba troszku sie zmoczyłeś - powiedziała radosnie dziewczyna a ja wpadłem w śmiech i szybko wyszedłem z wody bo zadzwonił mój telefon
Zobaczyłem ze to charlie wiec odebrałem
- w parku, przyjdziecie ?

- a jest z toba Lisa ?
- a co wy robiliście w tej łazience. Tylko nie mów, że ona chciała cię opatrzec

- a co potem,  zaruchać chciałeś ?

- Przecież wiem, że dla dziewczyn jesteś dupkiem, który chodzi z 30 dziewczynami w ciagu roku
- ta ja też uważam ze powinieneś czasami sobie odpuścić

- Ta nawet nie wiesz jak bardzo pogadamy potem, cześć

Rozłączyłem sie a dziewczyna mi sie badawczo przyglądała, a ja poprostu ja przytuliłem
- mam nadzieje że mój kumpel tego nie zjebie - powiedzialem jej na ucho i sie w nią wtuliłem a ona cicho pisnęła i powiedziała
- jestes mokry - po czym pocałowała mnie w policzek i zaczęła uciekać, ganiałem sie  z nią po całym parku. Starsi ludzie nam sie przyglądali i mówili ,, jaka ładna para '' a my sie śmialismy  z tego . Po długich wyścigach usiedlismy na fontannie i sie śmialiśmy z własnej głupoty
- chodzmy na lody - powiedziała a ja wpadłem na świetny pomysł schyliłem sie i powiedziałem do niej
- wskakuj - a ona się zaśmiała i wskoczyła mi na plecy, razem z nia zacząłem iść i co chwile udawałem że sie wywracam a ona wtedy piszczała jak małe dziecko i nagle przed nami jak z po ziemi wyrósł mój przyjaciel i dobrze znana mi blondynak
- Siemka Leo - usłyszałem a potem wybuchneliśmy szczerym śmiechem.

*Charlie*
- Siemka Leo - wyszczerzyłem się, ujrzałem go z jakąś brunetką na barkach.
- No cześć Charlie, jak się bawiliście?- poruszył zabawnie brwiami.
- Dobrze. Ale widzę, że ty i - spojrzałem pytająco na dziewczę.
- Alexis.
- Ty i Alexis bawiliście się lepiej - wystawiłem mu język.
- Ta Leondre lubi mokre przytulasy - parskneliśmy całą czwórką śmiechem.
- Żeby były mokre i ty i ja musielibyśmy wpaść do wody - uśmiechnął się chytrze i z piszczącą dziewczyną wbiegł pomiędzy strumienie chłodnej wody.A potem sie do niej przytulił i szepnał jej cos na ucho
po czym wybuchnęli śmiechem i wyszli z fontanny . Lisa tylko sie za mnie schowała na co razem z brunetem wybuchneliśmy śmiechem. Po chwili usłyszałem głos brunetki
- Jestem Alexis ale mówcie poprostu Alex dobrze - powiedziała melodyjnym głosem a ja się uśmiechnalem szarmancko i powiedziałem
- Ja jestem charlie - skończyłem a alex sie zarumieniła za to brunet zmroził mnie wzrokiem popatrzyłem sie w bok i zobaczyłem że chyba troche zraniłem Lise a nie chciałem tego. Kurwa tego nie chciałem .
-Ja jestem Lisa - powiedziała i sie lekko przytuliły a potem wdały sie w rozmowę i oddaliły sie kawałek od nas, co natychmiast wykorzystał Leo bo powiedział
- Stary odpuść sobie Alex ona jest naprawde ważna dla mnie - usłyszałem i uśmiechnąlem sie do niego
- Stary mnie nie obchodzi Alexis zależy mi na Lisie ok- powiedziałem i przybiłem z nim żółwia
Alex 
Lisa jest narawde cudowną dziewczynął i czuje, że się polubimy
- Chodzmy do galerii na jakieś zakupy - zaproponowała dziewczyna a ja sie zgodziłam napisałam do leo że poszłyśmy do galerii i ruszyłam z dziewczynał . Wiele sie o niej dowiedziałam
- co robia twoi rodzice - zpytała dziewczynaa ja troche posmutniałam i powiedziałm
- mama jest biznesmeną a mój tata zmarł pare dni temu - powiedziałam i spuściłam głowę
- Alex tak cie przepraszam ja ja nie chciałam - usłyszałam głos blondynki ale jej przerwałam
- nie przepraszaj mnie za cos na co nie miałaś wpływu - uśmiechnęłam sie a potem dodałam
- a kim są twoi rodzice ? - zpytałam i popatrzyłam na dziewczyne
- mama jest malarką a tata architektem - powiedziała i puściła mi oczko a ja sie zaśmiałam
Weszłyśmy do galerii i skierowałyśmy sie do H&M gdzie Lisa kupiła sobie śliczną czerwoną zwiewną sukienkę, a potem chodziłyśmy od tak sobie i śmiałyśmy sie z ludzi, którzy kupowali trzy tony ciuchów ostatni sklep jaki odwiedziłyśmy do był cropp
od wejścia spodobała mi sie bardzo jedna sukienka a lisa mi doradiła ze bym ją kupiła
Sukienka była śliczna, długość była mniej wiecej do połowy uda , była w kolorze granatowym i ogólnie była śliczna. Po zakupach udałyśmy sie na kawe do starbucksa .
Lisa wzieła napoje a ja zapłaciłam i ruszyłyśmy do mnie do domu . Wychodząc poczułam nagle ciepłą ciecz na sobie i zobaczyłam że pewien chłopak stoi przedemną i się szczerzy
- przepraszam - powiedzial a potem dodał
- moge ci to jakoś wynagrodzić - zpytał z uśmiechem juz mi sie typ nie podoba
- chyba nie - fuknęłam ale lisa mnie szturchnęła i powiedziała
- zgódź sie bo bedzie mu przykro - dlaczego ona znów ma racje
- to jak - zpytał a ja pokiwałam lekko głową
- to jutro o 19 bądź pod kinem , a tak wogóle to James - powiedziął a ja tylko szepnęlam Alexis i wyszłam ciągnąc za sobą Lise , po 20 minutach byłyśmy u mnie .
Szybko sie przebrałyśmy w sukienki a potem jedna drugiej zrobiła makijaż i fryzure .
40 minut później ruszyłyśmy pod park , gdzie już na nas czekali chłopacy . Kiedy nas zobaczyli wyszczerzyli sie i podbiegli do nas .
LEO
Siedzieliśmy już z 20 minut na pikniku ale jedno trzeba przyznać dziewczyny są piękne . Było strasznie ciepło więc żeby się schłodzić wskoczyłem do wody i zaczynałem nagrywać różne rzeczy i nagle zrobiłem zdjecie jak Lisa i Charlie sie przez przypadek ocałowali . Od razu wyszedłem z wody i pokręciłem głową z dezaprobatą kiedy usłyszałem
- ratunku , nie umiem pływać - zobaczyłem Alex która wpada pod wode, szybko podbiegłem tam wpadłem do wody i wyciągnąłem ja na brzeg. Koło mnie natychmiast byli Lisa i charls
Błagam oddychaj , przyłożyłem swoje usta do jej i zrobiłem tak zwane sztuczne oddychanie. A potem usłyszałem jak dziewczyna zaczyna kaszleć i otwiera swoje piękne zielone oczy .


Tak kończy sie rozdział 2 
Mamy nadzieje że sie wam podoba 
Mamy strasznie dużo pomysłów( wcale nie powtórzyłam słow mamy :) )
I powoli zaczniemy wszystko zaczynać :* 

sobota, 2 lipca 2016

Rozdział 1

*Lisa*

- Pójdę się przejść i pozwiedzać! - krzyknęłam przy drzwiach.
- Tylko nie wracaj zbyt późno! - ciocia krzątała się po kuchni przygotowując kurczaka z fetą i sałatkę grecką. Pomogłabym jej, ale prędzej bym spaliła kuchnię, więc lepiej się trzymać z daleka od tego miejsca.

Podążając chodnikiem okrążyłam galerię, przeszłam koło skate parku i dowiedziałam się, gdzie znajduje się pobliska plaża.Po jakiś dwóch godzinach zwiedzania weszłam do parku. Popatrzyłam na zegarek. jest już 13:42. Trzeba wracać. Odwróciłam się i już chciałam wrócić, gdy zdałam sobie sprawę, że w tym mieście nie byłam od trzech lat. To zwykle ciocia nas odwiedzała, a nie my ją. Zdenerwowana na kogoś wpadłam i się wywaliłam.
- Tak strasznie Cię przepraszam - nade mną stał dość wysoki brunet i wyciągał ku mnie swoja dłoń. Chwyciłam ją i się podniosłam.
- Nic się nie stało - uśmiechnełam się promiennie i otrzepałam swoje spodenki.
- Czy mogę Ci jakoś to wynagrodzić ? - zapytał. Spojrzałam mu w oczy i się totalnie zanurzyłam. Polewał je czekoladą, czy to jego naturalny kolor? ( od autorki :D :D :D dobre )
- Mógłbyś mnie odprowadzić do domu mojej cioci. Tak jakby się zgubiłam - przyznałam lekko czerwona. Chłopak kiwna głową.
- Okey, ale podaj mi adres twojej cioci i nazwę ulicy - zgodził się. Ale mi ulżyło. Ale zaraz. O nie.
- Ale ja nie wiem gdzie ona dokładnie mieszka - przyznałam.
- W takim razie do niej zadzwoń - polecił. Walnełam sie z otwartej dłoni w czoło robiąc tak zwanego facepalma i wyciągnełam mojego kochanego iPhonea. Próbowałam go włączyć, ale nie udało mi się.
- Bateria mi padła - powiedziałam przełykając głośno ślinę. O Matko i co teraz?
- W takim razie pójdziemy do mnie ją naładować - zdecydował pewnie i pociągnął mnie za sobą. Tak strasznie sie cieszę, że go spotkałam. Jest naprawdę miły i przystojny.

*Leo* - twoja perspektywa ;)
Boże co za szalona dziewczyna, ale wydaje sie normalna. Postanowiłem, ze pójdziemy do mnie do domu i naładuje sobie telefon. Przez całą drogę szliśmy w ciszy . Do mojego domu było może jakies 20 minut . Kiedy tam doszliśmy otworzyłem drzwi i puściłem ja pierwszą
- Na szafce obok telewizora masz ładowarke - krzyknąłem idąc na górę . Wszedłem do mojego pokoju i postanowiłem, że się przebiore. Podszedłem do szafy kiedy nagle zadzwonił mój telefon odebrałem szybko i usłyszałem
- Pan Leondre Devries ? - usłyszałem głos w słuchawce
- tak a co chodzi - zpytałem zdziwiony i lekko zestresowany
- Pańska matka miała wypadek ...

*Charlie*

Boże, piecze. Mam wielką śliwę pod okiem. Znowu pobiłem się z Conradem. Muszę sobie przyłożyć lód. Mam bliżej do Leondre, więc postanowiłem do niego zajrzeć. Oczywiście wszedłem bez pukania. Tak z przyzwyczajenia. W salonie stał Leo i przytulał się z jakąś blondynką. O matko. Ona jest naprawde piękna.
- Charlie? Co ty tutaj robisz? - zapytał brunet, gdy mnie zobaczył. Dziewczyna odwróciła sie w moją stronę i uśmiechneła szeroko skanując moją twarz. Czy jestem aż tak przystojny?
- Wpadłem z małym problem - wskazałem na fioletowy ślad, a gdy spojrzałem w lustro na ścianie mogłem dostrzec, że moja twarz i ręce są zadrapane i gdzie nie gdzie leje się krew.
- Lód jest w lodówce - wskazał na urządzenie chłodzące. Zaraz czy on ma zeszklone oczy?
- Leo, co sie stało?
- Moja mama jest w szpitalu - szepnął ledwo szłyszalnie.
- To co tutaj jeszcze robisz? - zapytałem zdziwiony. Ja bym od razu na jego miejscu pobiegł do niej. Wtedy z pokoju obok wyszła zaspana Naomi (czteroletnia siosta bruneta).
- Nie zostawię jej bez opieki - skrzywił sie.
- Leo ja się nią zaopiekuję - zdecydowała blondynka.
- A ja pomogę... - spojrzałem na nią zakłopotany.
- Lisa - podała mi dłoń, kóra uścisnąłem.
- Charlie - odwróciłem się w stronę Leondre - a ty jeszcze tutaj?
Nie usłyszałem odpowiedzi, ponieważ wybieł pośpiesznie z domu.
* Leondre* 
Biegłem ile sił w nogach, płuca mnie paliły ale nie mogłem sie zatrzymać teraz liczyła sie mama . W moich oczach były łzy, które wolno spływały po moich policzkach, bolały mnie nogi od ciągłego biegu.
Dobiegłem pod szpital i nagle poczułem, że sie z kimś zderzam i upadam na tą osobe. Otarłem łzy i spojrzałem na osobę, którą przygwoździłem do ziemi . Była to drobna brunetka z długimi włosami i zielonymi oczami, teraz lekko spuchniętymi od płaczu .
- Przepraszam - wydyszałem i łapałem oddech a dziewczyna tylko lekko się zaśmiała
- Dosyć dziwne miejsce, na zderzenie czołowe - gdy to usłyszałem parsknąłem śmiechem ale szybko przypomniałem sobie o mamie
- wiesz teraz sie śpiesze bo moja mama miała wypadek ale jakbyś chciała sie spotkać to wiesz - uśmiechnałem sie po czym  wyciągnąłem ręke w kierunku dziewczyny i powiedziałem
- Leondre ale mów mi Leo - skończyłem a ona chwyciła moja ręke i powiedziała
- Alexis - gdy to powiedziała ja wszedłem do szpitala a do niej podeszła jakaś starsza kobieta ubrana na czarno i odjechały . Wpadłem na recepcje i krzyknąłem
- Gdzie leży Victoria Devries - a pani sie zaśmiała i wskazała na kobiete, która sie uśmiechała i miała tylko ręke w gipsie. Podbiegłem do niej i mocno sie przytuliłem a ona powiedziała
- Nie martw sie Leo już wszystko jest dobrze wracamy do domu.

*Lisa*

Gdy Leondre wybiegł podeszłam do dziewczynki, która patrzyła się na nas dziwnie. - Cześć, jestem Lisa. Charliego już pewnnie znasz - wskazałam na blondyna stojącego obok mnie.- Ale To nie jest Charluś - Naomi potrząsneła głową - to potwór.Na jej słowa zaczełam się głośno śmiać, a Charlie otworzył szerzej oczy. Już wiem dlaczego go tak nazwała. Krew i siniaki. - Hm... Chcesz coś do jedzenia? - zapytałam. O czym można gadać z czteroletnim dzieckiem?- Spać - tupneła nogą. Uwieżcie mi to wyglądało przekomicznie.- No to pójdę Cię uśpić - ucieszyłam się bo zaraz będe miała ją z głowy.
- Kawę - potrzebuję jej i to strasznie. Nie chce usnąć na podłodze.
- Ale zbożową czy... - podrapał się po karku.
- Cappuccino - odpowiedźiałam peenie - O ile oczywiście jest.
- Na 100%. Victoria jest uzależniona - stwierdził.
- Kto? - pytam się jak głupia. Pewnie dziewczyna bruneta.
- Moja mamusia - odpowiedziała miło dziewczynka, o której istnieniu zapomniałam. Czy to przez Charliego, czy mam słabą pamięć?
- To chodźmy do twojego pokoiku - Naomi chwyciła mnie za rączke i zaprowadziła do odpowiednich drzwi. Otworzyłam je spodziewając się różowego królestwa księżniczek, a znalazłam się między czterema ścianamy na których znajdowały się konie. Rozejrzałam się uważnie. Pokój na kowbojski styl. Nie przepadam za takim, ale i tak był ładnie urządzony.
Przeczytałam jej na dobranoc bajkę o byczku Fernando. Pod koniec już słodko spała, więc wyszłam z tej stadniny i weszłam do kuchni. Może nie pójdzie z dymem?
- Prosze - Charlie podał mi kubek z ciepłym napojem.
- Dziękuję - upiłam łyk - mmm pyszne.
Spojrzałam na niego. Coś mi nie pasowało. Jego piękne niebieskie oczy, które muszę przyznać są najpiękniejszymi jakie kiedykolwiek widziałam zakrywały zadrapania i ślady krwi. Pokręciłam głową.
- Gdzie apteczka?
- W łazience - wskazał na drzwi na przeciwko. Odłożyłam kubek na stół i weszłam z blondynem do środka. Przepmył twarz i ręce wodą, a ja wyciągnełam wacik i wodę utlenioną. Spojrzał na mnie przerażonym wzrokiem, a ja w duchu zaczełam się śmiać. Zanim zdążył zareagować ja już przyłożyłam wacik do jego nadgarstka. Syknął niezadowolony.
- Spokojnie kochanie, wytrzymasz - powiedziałam rozbawiona. Zaraz jak ja go do cholery nazwałam? Z wrażenia aż ugryzłam wargę, tak mocno, że asz zaczeła się z niej lać krew.
- Lisa nie okalecz mi się tu - przyłożył kciuk do mojej wargi i nachylił się by sprawdzić, czy wytarł. Wtedy drzwi się otworzyła i do środka wbiegła Naomi.
- Fu! Nie całujcie się!


- Chcesz coś do picia? - zapytał Lenehan.

Hej :-) Przybywamy z nowym rozdziałem. Liczymy, że się spodoba ;-)
Jeśli będziemy miały przynajmniej 10 rozdziałów to opublikuje to opowiadanie również na wattpadzie.
Mam nadzieję, że trochę się zaciekawiliście i będziecie chcieli kontynuować czytanie.
Kolejny rozdział pojawi się niedługo. Czekajcie <3

piątek, 1 lipca 2016

                                             Prolog


Najlepsze przyjaciółki na zawsze. Taki napis widnieje na zeszycie, który dostałam od Lisy na moje dziesiąte urodziny. Na każdej stronie są nasze rysunki, zdjęcia i wpisy. No fakt byłyśmy nierozłączne. Ale to się zmieniło. To moja wina. Zaprzyjaźniłam się z Jennifer, Ann i Olivią. To one są najpopularniejsze w szkole. Ale również najstraszniejsze. Ich hasłem jest Łam zasady. Palą, piją ale najgorsze jest to, że znęcają się nad innymi. Pewnego dnia poczułam, że muszę spróbować czegoś nowego. To nudne, stare życie nie jest dla mnie. Zagadałam do nich. Stwierdziły, że jestem strasznie dziecinna. Wkurzyłam się i poprosiłam o szansę udowodnienia, że tak nie jest. Dały mi najgorsze zadanie jakiego mogłam się spodziewać. Pobić Lise. Wahałam się przez cały dzień. W nocy przyśnił mi się koszmar. Śmiały się ze mnie i wołały, że jestem słaba. 

Zrobiłam to. Była cała w siniakach. Z wargi lała się jej krew. Płakała, nie rozumiała. Wyjechała wczoraj. Jennifer wywalili ze szkoły. Jej przyjaciółeczki też. Ktoś na nie doniósł. Ja zostałam sama.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zraniła mnie. Rany wcale mnie nie bolą. Oprócz tej w sercu.Gdzie mnie wywiało? Zadzwoniłam do mojej cioci Ruby. Mieszka w Port Talbot. Z Californii do Port Talbot. Trzeba przyznać, że oszalałam. 

Where are you now? 
W samolocie. Niedługo samolot wyląduje. Kocham Walię. To jedno z nielicznych miejsc, które mogłabym nazwać swoim światem

Mam nadzieje że prolog się wam podoba bo napisała go moja kochana Rose 
A jeżeli chodzi o nas to postanowiłyśmy połączyć nasze siły i założyć wspólnego bloga :)
Mój blog ( który nadal prowadze ) to : razemmozemywiecejbam.blogspot.com
a blog Rose jest na wattpadzie i wystarczy wpisac Bars and Melody a potem I faded ;) 
Mam nadzieje ze będziecie wpadać na ten blog ;) 
Pozdrawiamy wszystkie Bambino :*